Andrzej Czabański

Więzienie Montelupich w Krakowie – miejsce, w którym wykonano ostatnią karę śmierci w Polsce

Andrzej Czabański[1][2][a] (ur. 5 listopada 1959, zm. 21 kwietnia 1988 w Krakowie) – polski morderca i gwałciciel, ostatnia osoba, na której wykonano karę śmierci w Polsce.

Życie prywatne

W 1980 ożenił się. Pracował jako taksówkarz, a potem pomagał swojej żonie w w prowadzeniu sklepu ze sprzętem motoryzacyjnym, który zamknięto, gdy żona Andrzeja była w zaawansowanej ciąży[4].

Zbrodnia

Andrzej Czabański znał kobietę, którą później zabił. Jego brat chodził do tej samej klasy co jej córka, dodatkowo ofiara była sąsiadką Andrzeja, mieszkali w tym samym bloku. Ofiara regularnie przychodziła do mieszkania Czabańskich po wywiadówkach szkolnych, by opowiedzieć co mówił nauczyciel. Czabańscy i ofiara zapraszali się nawzajem na imieniny i spotykali pijąc razem herbatę. Ofiara Nowak była także, wraz ze swym mężem, obecna na ślubie Andrzeja[4].

11 czerwca 1984 roku, będąc pod wpływem alkoholu, wszedł do mieszkania 41-letniej kobiety (ofiary) i powiedział, że na poczcie czeka rozmowa z USA. Mąż ofiary pracował w USA, więc kobieta ucieszona wizją rozmowy z mężem, z którym dawno nie rozmawiała, wybiegła z mieszkania na pocztę. Tam dowiedziała się, że nie zamawiano żadnej rozmowy z USA. Andrzej stwierdził jednak, że ma znajomego w Skrzyszowie, który pracuje na poczcie i może wyjaśnić sprawę. Kobieta wsiada z nim do samochodu Andrzeja (Fiata 126, znanego powszechnie jako „Maluch”). Pojechali razem. Nastał świt, a dookoła nich były tylko pola. Wtedy Andrzej mówi, że to tutaj, po czym przyznaje, iż kłamał, a chodziło mu tylko o seks. Ofiara próbowała się ratować, informowała, że się boi, że ma męża, że Andrzej jest dużo młodszy; zaproponowała nawet zapłacenie mu 200 dolarów, które ma w domu. Mimo to Andrzej Czabański uderzył ofiarę w twarz otwartą dłonią, po czym ją zgwałcił. Po dokonaniu gwałtu pobił ją kluczem do kół, a następnie podnośnikiem, w wyniku czego kobieta zmarła. Po upewnieniu się, że ofiara nie żyje, przeciągnął jej ciało w pole. Po tym wsiadł do auta i pojechał zamordować córki ofiary ponieważ widziały one, że wchodził do mieszkania ich matki. Udusił starszą z nich przy użyciu krawata, a młodszą mocno uderzył. Mimo to przeżyły. Następnie znów wsiadł do auta, pojechał do babci pod Tarnowem i schował w krzakach zakrwawione ubranie. Powiedział babci, że "trochę popił", po czym pojechał do sklepu po oranżadę[4]. Później w liście twierdził, że nigdy nie wybaczy sobie popełnienia morderstwa[4].

Wyrok i egzekucja

Został skazany na śmierć 12 czerwca 1986 roku przez Sąd Wojewódzki w Tarnowie za zgwałcenie i brutalne zabójstwo kobiety oraz usiłowanie zabójstwa dwóch córek zamordowanej, które jednak zdołały przeżyć. Prokuratorem w procesie był Artur Wrona[4]. Rada Państwa nie skorzystała z prawa łaski. Andrzej Czabański został powieszony 21 kwietnia 1988 o godzinie 17:10 w krakowskim więzieniu Montelupich[5]. Jego ostatnim życzeniem była prośba o papierosa; prośbę spełniono[4]. Kilka tygodni później wprowadzono moratorium na wykonywanie kary śmierci[2][3]. Była to ostatnia egzekucja wykonana w Polsce i 321. egzekucja wykonana w Polsce po 1956 roku[4].

Zobacz też

Uwagi

  1. Znany jest również pod imieniem Stanisław[3].

Przypisy

  1. Michał Engelhardt: Wyrok: śmierć. „Wprost” 14/2013 (1571), 2013. [dostęp 2019-07-04].
  2. 1 2 Artur Drożdżak: Dobry sąsiad, który okazał się okrutnym mordercą. „Gazeta Krakowska”, 2013-11-25. [dostęp 2019-07-04].
  3. 1 2 Ostatni wyrok śmierci w PRL. Za co zginął Stanisław Czabański?. fakt.pl, 2015-04-21. [dostęp 2019-07-04].
  4. 1 2 3 4 5 6 7 Dariusz Faron, Paweł Figurski, "Zabiłem człowieka, matkę dzieci. I sam sobie nigdy tego nie przebaczę", [w:] Wirtualna Polska [online], 21 kwietnia 2023 [dostęp 2025-04-27] (pol.).
  5. „Historia Do Rzeczy”, nr 7(53)/2017 lipiec 2017, s. 60.