Katastrofa promu na Motławie
Miejsce katastrofy w 2011 r. | |
| Państwo | |
|---|---|
| Miejsce | |
| Rodzaj zdarzenia | |
| Data | |
| Ofiary śmiertelne |
18 osób |
Położenie na mapie Polski ![]() | |
| 54,3546°N 18,6660°E/54,354600 18,666000 | |
Katastrofa promu na Motławie – katastrofa, do której doszło 1 sierpnia 1975 w Gdańsku. W jej wyniku zginęło 18 osób.
Historia
Feralnego dnia w Gdańsku odbywał się jarmark dominikański[1]. Do miasta przyjechało wielu turystów, był środek sezonu turystycznego[1].
Aby ułatwić turystom i mieszkańcom komunikację pomiędzy pieszą w Śródmieściu przez Motławę uruchomiony był prom linowy[1] łączący ulicę Wiosny Ludów z ulicą Sienna Grobla, przez Motławę. Na przeprawie promowej kursowały dwa promy starego typu o kształcie prostokątnej tratwy[1]. Prom numer 2, który uległ katastrofie nie posiadał żadnych zbiorników balastowych[2], jak również nie miał wyróżnionej rufy ani dziobu[1]. Wchodziło się do niego z jednej strony, a pokład opuszczało stroną drugą. Analogicznie odbywał się przejazd ludzi w drugim kierunku[1]. Środkowa część promu była osłonięta blaszanym dachem, a boki brezentowymi ściankami[2]. W momencie katastrofy to rozwiązanie stało się pułapką dla pasażerów. Zginęli ludzie, którzy zostali uwięzieni w obudowie promu oraz wciągnięci wirem, spowodowanym przez tonącą jednostkę[2].
Katastrofa
Tego dnia w środku dnia nad Gdańskiem przeszła ulewa, po godzinie 14 nie jeździły tramwaje[1], toteż część ludzi skorzystała z promu, by nie iść pieszo[1]. Do wypadku doszło około godziny 15[1], gdy prom stojąc na rzece czekał na przepłynięcie stateczku Żeglugi Gdańskiej „Maryla”, który kierował się w kierunku morza. Statek zaczepił o napięte liny stalowe, po których prom był prowadzony. „Maryla” pociągnęła liny wciągając prom pod wodę. Osoby znajdujące się pod zadaszeniem miały niewielkie szanse na wydostanie się na otwartą część i ewentualną ucieczkę do wody. W chwili gdy statek zaczepił linę, ławki i wyposażenie poprzewracały się tarasując wyjście[1]. Prom zatonął w ciągu niecałej minuty.

Akcja ratunkowa
Początkowo osoby które nie poszły ze statkiem na dno ratowały inne osoby[1]. Józef Piechowski, chociaż został wciągnięty pod wodę i opadł na dno po kolana, wyrwał się w górę. Na powierzchnię wyciągnął też innego pasażera promu[1]. Natychmiast do akcji ratunkowej przystąpił kapitan „Maryli” oraz inne okoliczne jednostki[3]. Kilka minut po katastrofie ówczesny kapitan Portu Gdańskiego Zbigniew Grabski otrzymał wiadomość o zatonięciu promu. Natychmiast udał się szybką motorówką i przy użyciu sprzętu ratowniczego Portu i Ligi Obrony Kraju przystąpił wraz z innymi do akcji ratunkowej[1]. Do pomocy włączono też jednostki specjalne Marynarki Wojennej. Po wyciągnięciu kilku ciał[1] dźwig ze Stoczni Gdańskiej przystąpił do podnoszenia statku. Znaleziono w nim 15 ciał[3] przyczepionych do sufitu[1]. Łącznie w tym dniu odnaleziono 16 ciał[1]. 2 sierpnia, już po podniesieniu jednostki, na miejsce katastrofy przybył nurek[1] Marynarki Wojennej Andrzej Liszewski[1], celem odnalezienia miejsca, w którym statek pasażerski zaczepił o linę[1]. Znalazł on jeszcze dwa ciała: chłopca zaplątanego w linę stalową oraz starszego mężczyzny. Promem podróżowało blisko 40 osób. Życie straciło 18 osób.
Lista zabitych

- Mieszkańcy Gdańska:
- Mieszkańcy Gdyni:
- Mieszkańcy Sopotu:
- Ginter Roter z Pruszcza Gdańskiego[1]
Dochodzenie i wyjaśnienie
Przyczyną zatonięcia „promu nr 2” było zerwanie przez statek pasażerki „Maryla” linii stalowej która służyła do napędu tego promu. W czasie kiedy prom odbijał od brzegu, do przeprawy dopływał statek pasażerski, który nie został dostrzeżony[1]. Chociaż z „Maryli” rozległ się gwizdek, to załoga promu go nie usłyszała lub zlekceważyła. Prom ruszając podniósł i naprężył linę, tuż pod powierzchnią wody. W momencie, gdy statek pasażerski doszedł do liny, ta przeszła pod całym kilem[1], zahaczyła o śrubę napędową i została zerwana. Poprzez to prom został gwałtownie szarpnięty, nabrał wody i poszedł na dno[1].
Oskarżonym o spowodowanie wypadku został Jerzy Kozłowski[3][1], który przez Zarząd Dróg i Mostów w Gdańsku został wyznaczony kierownikiem promu. W toku wyjaśnień na jaw wyszło, że miał on niedosłuch[1]. Stwierdzono również encefalopatię o nieustalonej etiologii. Ponadto stwierdzono lekkie upośledzenie[1].
Sprawa trafiła do izby morskiej. 26 listopada 1975 roku Izba Morska przy Sądzie Wojewódzkim w Gdańsku pod przewodnictwem sędziego Eugeniusza Jabłońskiego oraz kapitanów Żeglugi Wielkiej: Eustachego Wiśniowskiego i Józefa Struga wydano orzeczenie. Izba orzekła, że winę za katastrofę ponosi Zarząd Dróg i Mostów w Gdańsku[1]. Ustalono też, że do zdarzenia przyczynił się również Urząd Morski w Gdyni i kapitanat portu w Gdańsku[1].
Wyrok zapadł w styczniu 1977. Promowy skazany został na 11 miesięcy pozbawienia wolności, z zawieszeniem na 3 lata[3].
Linki zewnętrzne
Przypisy
- 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 Nieznane katastrofy Prom na Motławie. Shagvarth 2015-06-06. [dostęp 2018-10-07].
- 1 2 3 Katastrofa promu na Motławie, „trojmiasto.pl” [dostęp 2018-10-07] (pol.).
- 1 2 3 4 Katastrofa promu na Motławie – to już 42 lata | Strefa Historii [online], strefahistorii.pl [dostęp 2018-10-07] (pol.).
